Savinelli Aroma - deser fajczarzy

Savinelli Aroma - deser fajczarzy

Chciałabym Was dzisiaj zabrać w słodką podróż w chmurze dymu od Savinelli.

Nie wszystkie rozpalone tytonie powodują ogromny huk, jednym z takich cichych słodzików jest Aroma, to bardziej jak włoski pocałunek, niż walka o życie - jak przy lataniach. Tytoń, który powinien być wyznacznikiem dla innych producentów tytoni aromatyzowanych.

Jak zwykle nie obejdzie się bez chociażby szczypty historii, jestem złośliwa… musicie się przekopać przez literki do celu.

Zanim zanurzymy się razem w aromatyczną mgiełkę tytoniu Savinelli Aroma, warto zatrzymać się na chwilę przy samej marce.

Savinelli to włoska legenda w świecie fajczarstwa - historia tej firmy sięga roku 1876, kiedy to Achille Savinelli otworzył niewielki sklep tytoniowy w Mediolanie, który z czasem przekształcił się w jedną z najbardziej renomowanych pracowni fajek na świecie.

Rodzinne dziedzictwo, pasja do rzemiosła i dbałość o każdy detal to filary, na których zbudowano potęgę tej marki.

Z czasem Savinelli nie tylko zachwycał kolekcjonerów kunsztownymi fajkami, lecz także zajął się tworzeniem własnych blendów tytoniowych - równie stylowych i wyważonych jak ich drewniane dzieci, doskonałym przykładem jest Aroma.

Otwierając puszkę Aromy, od razu uderza nas - przyjemna, słodka woń - delikatna, ale wyraźna. To aromat, który samym zapachem zapowiada łagodną podróż: gdzieś między waniliowym kremem a nutą migdałów - warto spróbować, ponieważ migdały nie są częstym wyborem aromatyzacji. Słodki, ale stosunkowo ciężki, dzięki czemu zdobywa punkty na podium swoją wyrazistością i dojrzałością. Ogromnie podoba mi się, że cały proces aromatyzacji nie maskuje całkowicie smaku tytoniu. Czuć Owoce, takie wędzone - rodzynki, suszone śliwki, słodkie, nie jak w lataki wytrawne. Jak zamkniecie oczy, z powodzeniem możecie się przenieś do jakiejś uroczej kawiarenki, wszystko ładne, pachnące… gdyby Aroma była kolorem, to ciepłym beżem… siadasz w fotelu w beżowej kawiarence, otulony wanilią, i jaki jesteś? Sprawdźcie!

W pierwszych pyknięciach na języku osiada słodycz, ale nie jest napastliwa ani nachalna - raczej jak zapomniane ciastko znalezione w szufladzie starego kredensu. Jak byłam mała, pamiętam czasem takie znalezione ciastko, nie było już chrupiące, tylko wilgotne - zleżałe, ale nadal nasycone smakiem smaku. Tytoń pali się spokojnie, mimo dość wysokiej wilgotności, nie sprawia problemów z rozpaleniem, nawet nabity prosto z puszki. Nie gryzie w język, nie drażni - to blend stworzony dla relaksu, nie pośpiechu. Producent wymienia - Mieszanka tytoni black Cavendish, virginia oraz tureckie tytonie orientalne.

Aromatyzacja aromatem migdałów oraz kawowe aromaty. W tle można wychwycić odrobinę orzecha i ciepłej czekolady, które pojawiają się subtelnie, niczym echo, a nie główny bohater. Podoba mi się, że ten tytoń orientalny jest wyczuwalny, bardzo wyrazisty i wybija się w przyjemny dla podniebienia sposób. Momentami robi się alkoholowo, ale Antybohaterem nie zostanie, nie wpadną przez komin, żeby zrobić nam w ustach Harakiri i zalać kubki smakowe swoim hańbiącym smakiem taniej śliwkowej Amareny.

Tytoń Idealny dla tych, którzy lubią słodsze kompozycje, ale nie chcą rezygnować z klasy fajczarskiej bazy na poczet chemicznych eksperymentów, niczym Maria Skłodowska-Curie - Rad już odkryty… nie szukamy dale pierwiastków, szukajmy lepiej przyjemności. Osobiście wolałabym nie zacząć świecić - świecenie zostawmy zapalniczce albo mojej uśmiechniętej twarzy. Savinelli jest jednym z tych akceptowalnych aromatów, które w składzie nie mają planu na morderstwo przez otrucie i utopienie nas w beczce mieszanki, w której nazwie będą wyrwane z tablicy Mendelejewa literki „produktów” użytych. Widzieliście, jak Joker, wrzuca Harleen Quinzel do beczki z chemikaliami? My już jesteśmy wystarczająco szaleni i bez tego. Na szczęście Aroma jest bez glikolu!

Często, spędzając czas z fajką nabitą tym tytoniem… myślę, że za mało, że mogłabym mieć fajkę bez dna i niech się jara… jest za mało, zawsze za mało.

Tytoń, który świetnie będzie smakował w pomieszczeniu, zapach dla otoczenia przyjemny, słodki! Ciasteczkowy! Żona nie będzie wyganiać z łzami w oczach, że jesteście okrutnymi śmierdzielami, i paradoksalnie, jak żul jedzie pociągiem, to pociąg jedzie żulem. Kto wie, może i sąsiadka wyczuje i się zainteresuje.

Jeśli chodzi o moc tego tytoniu, nie jest jakaś wybitnie wysoka, ale zaspokajająca - tradycyjny palacz, powinien być usatysfakcjonowany dawką znajdującą się w nim nikotyny. Natomiast osoby lubiące dać sobie w palnik, zapewnię, i tak strzelą sobie dodatkowy zastrzyk w postaci chociażby cygara.

Znam takich, co im zawsze mało, ale trzeba pamiętać, że to jest tytoń do relaksu… do posiadówki w kawiarence, a nie bieganie po rozgrzanych kamieniach. Uwielbiam Arome!

Jej świetnie zbalansowany smak - mimo, że to aromatyzowany tytoń!

Idealna harmonia - współgrający…

Zachęcam każdego do wycieczki w dym. Aroma Savinelli to tytoń, który nie narzuca się nachalnym aromatem, nie wywleka brudu z szafy… lecz spokojnie prowadzi palacza przez całą sesję. Łatwy w paleniu, przyjemny i dobrze zbalansowany - pozostawia po sobie łagodny, słodkawy ślad w powietrzu i ustach, a w głowie poczucie dobrze spędzonej chwili z fajką. Jeśli szukacie równowagi między aromatem a smakiem tytoniu - kup. Tytoniu, od którego naprawdę łatwo się uzależnić… - kup. Czegoś, co nie próbuje być spektakularne, głośne - jak ja - po prostu dobrze, łatwo i przyjemnie się pali… czasem tylko i aż tyle potrzebujemy w naszym zabieganym, często wykańczającym nas od środka trybie życia, sięgnijcie i sprawdźcie, co Savinelli zaoferowało nam w Aromie

     Pozdrawiam Ula