Cygarowo
Kilka dobrych miesięcy temu miałem przyjemność wypalenia najmniejszego cygara, z oferty którym jest LAT 52. Zachęcony tamtym doświadczeniem, ale jednocześnie trochę za namową klubowych braci postanowiłem zabrać się za ciut większy rozmiar.
No i nie rozczarowałem się ani trochę, cygaro częstuje nas gęstym, pełnym smaku dymem, jest kremowe i ma przyjemną słodycz, którą dobrze zapamiętałem z naszego pierwszego spotkania, to chyba urzekło mnie w nim najbardziej. Na pierwszy plan wyłaniają się też nuty drzewne, cedrowe no i smak bliżej nieokreślonego dla mnie orzecha. Konstrukcja i kulturę spalania była na bardzo wysokim poziomie. W obu przypadkach ku mojemu zdziwieniu nie wyczułem zbyt dużej dawki pieprzności, pojawia się ona przez chwile na początku później dopiero gdzieś w końcu drugiej i podczas trzeciej tercji. Jest miłym akcentem i podkreśla charakter cygara. Mówię tak ponieważ cygara spod szyldu My Father i Tatuaje kojarzą mi się zawsze z typową dla nich nutą pieprzu wyczuwalna już od pierwszych pufnięć a tutaj jest zupełnie inaczej.
Czy to źle? Powiedziałbym raczej, że miło jest doświadczyć czegoś nieoczywistego i miło się zaskoczyć. L´Atelier odbiega estetyka od tego co Pete Johnson serwuje nam pod szyldem Tatuaje, jest również prosto ale jakoś tak bardziej dostojnie. Ring w odcieniach czerni, bieli i złota dodaje elegancji a liść okrywowy wygląda wręcz idealnie, nie ma żadnej skazy.Gdybym miał wybrać które cygaro przypadło mi bardziej do gustu byłaby to ciężka decyzja. LAT 52 był moim zdaniem bardziej skoncentrowany, 54 może odrobine bardziej „rozmyty” ale za to większy format wydłużył mój czas spędzony z cygarem, gdzie w przypadku pierwszego palenia miałem ochotę na kilka dodatkowych centymetrów i powiem szczerze, że mi ich wtedy bardzo brakowało. Uczciwie byłoby spróbować obu po raz kolejny by jednoznacznie to rozstrzygnąć, znając życie pewnie niebawem do nich wrócę, bo to bardzo przyjemne cygara. Natomiast na przygodę z formatem 56 raczej się nie zapowiada, bo choć świetnie byłoby mieć pogląd na cala linie to jednak jest to już trochę za duży kaliber. Wyprodukowano również LAT Lanceros i LAT 46 które podobno różniło się delikatnie od pozostałych za sprawą jaśniejszego odcienia liścia okrywowego, oba cygara były jednak sprzedawane tylko i wyłącznie na rynku amerykańskim wiec niestety pozostają poza zasięgiem większości z nas.
Jako ciekawostka dodam, że kilkukrotnie paliłem cygaro, które oficjalnie nie jest częścią tej linii, ale w odbiorze bardzo przypomina mi właśnie ten blend, zagłębiając się w jego skład jako liść okrywowy został użyty w nim również tytoń Ekwador Sancti Spíritus a zwijacz i wkładka to tak samo jak w przypadku LAT nie sprecyzowane bliżej odmiany Nikaraguańskie.Mowa tutaj o cygarze Travailleurs, to maluch o wymiarach 38x4,5 który jest również od razu przycięty (Pre-Cut) a więc gotowy do palenia od zaraz. Moim skromnym zdaniem jest on świetną kieszonkową alternatywą, gdy nie mamy czasu bądź możliwości na większe cygaro a chcielibyśmy poczuć podobne wrażenia smakowe. Czy tak faktycznie jest myślę ze każdy powinien ocenić to sam, ale jeżeli smakował wam LAT to z czystego serca mogę je wam polecić.
Sebastian GościniakZ dymem