Cygarowo
Spory kaliber, ale jednocześnie intensywny w odczuciach smakowych za co wielki plus. Coś czego zawsze obawiam się w przypadku tak pokaźnych cygar to „rozcieńczony’’ smak a zdecydowanie preferuje bardziej „koncentrat”.
Po odpaleniu od razu czuć, że to robota My Father Cigars to ta charakterystyczna pieprzna nuta, ale tym razem towarzyszył jej smak, który ciężko jednoznacznie określić. Było to połączenie słodyczy, nut cytrusowych i pieprzu, ale odczuwalnych jednocześnie, czyli taka słodko-pikantna cytryna. Cygaro było dość monotonne, ale z racji tego dziwnego połączenia bardzo smaczne i satysfakcjonujące, mam wrażenie ze ta jednostajność jest spowodowana jego rozmiarem. Wydaje mi się również, że ten nowy dla mnie smak to zasługa liścia okrywowego z którym dotychczas się nie spotkałem a jest nim Nicaraguan Sun Grown Criollo ’98Osobiście większe wrażenie zrobił na mnie wariant H-2K-CT, może z racji tego ze odnalazłem w nim więcej nut smakowych których zazwyczaj szukam w cygarach, paliłem go już kilkukrotnie i nadal uważam, że to świetna pozycja, której koniecznie trzeba spróbować choć raz. Oba blendy bardzo się od siebie różnią, to zupełnie inne cygara. Ale klasyczny Centurion też ma w sobie to coś co składnia do niezaprzestania na jednym cygarze.
Cygaro paliło się przyzwoicie, większości regularnych formatów cygara od My Father zazwyczaj pali mi się idealnie tak w przypadku cygar o sporych rozmiarach zawsze mam większe lub mniejsze problemy, tym razem linia żaru była dość nie równa, ale co chwilę regulowała się sama by później zacząć się znów krzywić, postanowiłem nie pomagać jej w żaden sposób. Ciąg był za to wręcz perfekcyjny pomimo faktu, że zrobiłem tylko otwór puncherem, była to dobra decyzja by nie otwierać go bardziej. Jeśli chodzi natomiast o walory estetyczne to ‘My Father jaki jest, każdy widzi” ich ringi to małe dzieła sztuki. W większości przypadków cygara przy stopie są wykończone wstążką która dodaje jeszcze więcej sznytu, w tym konkretnym cygarze zrezygnowano jednak z tego zabiegu. Samo cygaro ma też ciekawa historie, szukając informacji na temat jego dostępności w innych formatach natrafiłem na ciekawy artykuł, z którego w wielkim skrócie wynikało, iż zanim El Centurion zagościł na dobre w obecnej formie to pojawiał się i znikał z amerykańskiego rynku kilkukrotnie, podobno występował również pod rożnymi nazwami (Special S, Special F) z designem ringu nawiązującym do oryginału. Było to spowodowane prawami do nazwy które należały do byłego partnera biznesowego Pepina Garcii, spierali się wiec o nie na drodze sądowej.Podsumowując rzadko sięgam po tak duże cygara, ale tutaj innej możliwości zwyczajnie nie było. Chętnie spróbowałbym bardziej „ucywilizowanego” formatu, bo przyznam szczerze, że przy końcu byłem już lekko zmęczony a może i samo cygaro ewoluowałoby smakowo bardziej podczas jego palenia. Niestety nie jest to łatwy temat zarówno w Polsce jak i w Europie. Niemniej jednak jestem szczęśliwy, że za pośrednictwem Tabakonline miałem szansę go spróbować.
Sebastian GościniakZ dymem